Historia mamy, która stworzyła Selfie Project

Małgorzata Ostrowska - założycielka marki Selfie Project
08.07.2026
Artykuł sponsorowany

Pierwszy pryszcz nie zmienia tylko skóry. Zmienia sposób, w jaki dziecko zaczyna patrzeć na siebie. A rodzic nagle staje przed półką pełną produktów i zadaje sobie pytanie: „Komu mogę zaufać?”. Ta historia nie zaczyna się jednak od kosmetyków. Zaczyna się od wizjonerki, której drogę wyznaczyła myśl o dobru swoich dzieci.

„Nigdy nie planowałam stworzyć marki dla nastolatków.”

– Przez ponad dwadzieścia lat tworzyłam kosmetyki i wydawało mi się, że wiem o pielęgnacji naprawdę wszystko. Dopiero moje dzieci pokazały mi, jak wiele jeszcze przede mną. To mit, że okres dojrzewania zaczyna się od pierwszego pryszcza. On zaczyna się od pierwszej niepewności. Od pierwszego pytania: „Czy to normalne?” Wtedy zrozumiałam, że młoda skóra potrzebuje nie tylko dobrych receptur. Potrzebuje również kogoś, kto stanie po jej stronie.

Takich historii Małgorzata Ostrowska widziała wiele. Najpierw jako mama trójki dzieci. Później jako twórczyni profesjonalnych marek kosmetycznych i dermokosmetycznych takich jak Biovax, Dermomask, Biotaniqe czy Selfie Project. Wykształcenie socjologiczne, studia doktoranckie w Szkole Głównej Handlowej i ponad dwadzieścia lat doświadczenia w tworzeniu marek kosmetycznych nauczyły ją patrzeć nie tylko na skórę, ale przede wszystkim na ludzi. To właśnie połączenie tych dwóch perspektyw sprawiło, że spojrzała na pielęgnację młodej skóry zupełnie inaczej.

– Zrozumiałam, że największym wyzwaniem okresu dojrzewania nie zawsze są niedoskonałości. Często są nim emocje, które pojawiają się razem z nimi. Zobaczyłam to po raz pierwszy, gdy moje dziecko – jeszcze w szkole podstawowej – zaczęło używać mój kryjący korektor. Nie dlatego, że interesowało się makijażem, ale dlatego, że czuło wstyd. Zabolało mnie to tak głęboko, bo uświadomiłam sobie, że moje dziecko czuje przymus ukrywania swojej twarzy, zanim w ogóle zdążyło ją poznać. Wtedy obiecałam sobie, że jeśli kiedykolwiek stworzę markę dla młodych ludzi, nigdy nie będzie budowała swojej siły na ich niepewności.

Tak narodziło się Selfie Project – marka, która od samego początku nie była odpowiedzią na rynkowy trend, lecz na potrzeby młodych ludzi i ich rodziców.

„Nie chcę, by pierwszy kosmetyk niósł myśl: coś ze mną nie tak.”

Przez lata półki drogeryjne uczyły nastolatków jednego języka: Trądzik = Problem = Walka. Im dłużej Małgorzata Ostrowska obserwowała dojrzewające dzieci, tym mocniej czuła, że ten język nie pomaga. Wręcz przeciwnie. Potrafi zostawić ślad na długo po tym, kiedy zniknie ostatni pryszcz.

– Nie chciałam stworzyć marki, która codziennie przypomina młodym ludziom, że mają problem. Chciałam stworzyć markę, która mówi: „Jesteśmy po Twojej stronie. To normalny etap. To minie. Jesteś OK.”

Ta decyzja wpłynęła na wszystko: nazwę, komunikację, projekt opakowań, a przede wszystkim receptury. Selfie Project od początku miało przypominać młodym ludziom, że pielęgnacja nie wynika z poczucia wstydu, lecz z szacunku do samego siebie.

Odkryj czułą pielęgnację Selfie Project

Rodzice nie szukają idealnego kosmetyku. Chcą bezpieczeństwa.

Każdy rodzic pamięta ten moment, kiedy dziecko po raz pierwszy pyta o kosmetyk do twarzy. I nagle okazuje się, że wybór wcale nie jest oczywisty. Czy wystarczy delikatny żel? Czy potrzebny jest już krem? Czy składniki aktywne nie będą zbyt mocne? Czy to na pewno odpowiedni wiek?

– Sama zadawałam sobie te pytania. Dlatego doskonale rozumiem rodziców. Oni nie szukają kolejnego modnego produktu. Szukają poczucia, że ktoś naprawdę rozumie potrzeby ich dziecka.

Często mówimy o chaosie informacyjnym w kontekście młodego pokolenia. Ale tak naprawdę wszyscy mu ulegamy. Rodzice są równie zagubieni jak ich podopieczni. To właśnie dlatego Selfie Project od początku powstawał inaczej. Nie tylko z myślą o nastolatkach, ale także o ich rodzicach. O tych wszystkich mamach i ojcach, którzy chcą podjąć dobrą decyzję, ale nie wiedzą, od czego zacząć.

 

zdjecie_srodtekstowe_FAMILY_1200x800px_v1.png

„Czy naprawdę skóra mojego dziecka potrzebuje brokatu?”

To pytanie Małgorzata Ostrowska słyszy bardzo często. I za każdym razem odpowiada z uśmiechem.

– Bardzo lubię to pytanie. Bo ono pokazuje, że rodzice są uważni. Że patrzą na swoje dzieci z troską. Dokładnie tak samo, jak ja.

Na pierwszy rzut oka kosmetyki Selfie Project rzeczywiście różnią się od większości produktów do pielęgnacji młodej skóry. Są kolory, delikatne zapachy, galaretkowe konsystencje, printy zwierząt na maseczkach, czy wreszcie ikoniczne gwiazdki na niedoskonałości. To produkty, które sprawiają, że pielęgnacja staje się małym rytuałem.

I właśnie o to chodzi.

– Najlepszy kosmetyk świata nie pomoże, jeśli dziecko nie będzie chciało go używać. A młoda skóra najbardziej potrzebuje regularności, dobrych nawyków, codziennej, delikatnej pielęgnacji.

Kolorowe elementy nie są więc ozdobą, lecz świadomie zaprojektowanym narzędziem. Sprawiają, że nasz nastolatek z przyjemnością wraca do wieczornego oczyszczania twarzy, a pielęgnacja przestaje kojarzyć się z obowiązkiem. Właśnie regularność jest jednym z najważniejszych sprzymierzeńców młodej skóry.

– Zanim jakakolwiek receptura trafi do sprzedaży, przechodzimy przez dziesiątki prób. Zmieniamy proporcje, testujemy, wracamy do laboratorium. Robimy to tak długo, aż będę przekonana, że kosmetyk jest jednocześnie delikatny dla młodej skóry i naprawdę poprawia jej kondycję. A później tę pewność potwierdzają jeszcze niezależne, akredytowane laboratoria. Dopiero wtedy mogę powiedzieć rodzicom: „Tak. Ten kosmetyk oddałabym również własnym dzieciom.”

zdjecie_srodtekstowe_DOUBLE_CICA_bathroom_1200x800px_v1.png

Jestem przeciwna temu, że młodą skórę trzeba karać

To jeden z najważniejszych fragmentów filozofii Selfie Project. Przez lata utarło się przekonanie, że skóra z niedoskonałościami potrzebuje mocnych kosmetyków, które wysuszają, szczypią, pachną apteką. Przyświecało im przekonanie, że im bardziej nieprzyjemne, tym bardziej skuteczne.

Małgorzata Ostrowska patrzy na to zupełnie inaczej.

– Nie wierzę, że młoda skóra potrzebuje kolejnej wojny. Ona już przeżywa ogromną rewolucję hormonalną. Nie chcę dokładać jej następnej walki. Chcę ją wspierać.

Dlatego produkty Selfie Project są tak wyjątkowe. Najnowsza linia Double CICA to pierwsza pielęgnacja bazowa dla młodych osób, która traktuje trądzik z czułością. Pokazuje, że prawdziwą podstawą pielęgnacji niedoskonałości jest wsparcie naturalnej barierę ochronną skóry – a nie agresywny atak kwasami, które tylko ją osłabiają.

– Nie chcieliśmy stworzyć kolejnej „maści na problem”. Chcieliśmy stworzyć kosmetyki, które każdego dnia mówią młodemu człowiekowi: „Twoja skóra nie jest Twoim przeciwnikiem. Zaopiekujmy się nią razem.”

Receptury Selfie Project opierają się na równowadze, łagodnym oczyszczaniu, nawilżaniu, starannie dobranych składnikach aktywnych i codziennej trosce. Bo właśnie taka pielęgnacja pomaga skórze odzyskiwać naturalną harmonię.

– Chciałam dać rodzicom coś, czego sama bardzo potrzebowałam. Wsparcie i siłę. Przypomnienie, że ten etap minie. Bo sama każdego dnia patrzę na nasze produkty oczami nie tylko twórczyni marki, a przede wszystkim mamy trójki nastolatków. I nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej.

Gdybym miała zostawić rodzicom tylko jedną myśl…

– Mam nadzieję, że kiedy Wasze dziecko po raz pierwszy sięgnie po kosmetyk, nie pomyśli: „muszę naprawić swoją skórę”. Chciałabym, żeby pomyślało: „dbam o siebie, bo jestem ważny”. Jeśli Selfie Project pomaga postawić właśnie ten pierwszy krok, to wiem, że stworzyliśmy coś znacznie większego niż markę kosmetyczną.